Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/aeternam.ten-angielski.gniezno.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server154327/ftp/paka.php on line 5
za złe takie

wydostać się z tarapatów finansowych, o których wspominał. Przypomniała sobie, co mówił o

– Nazywa się Jada Hollister, studiuje aktorstwo w Whitaker College. Niedoszła aktorka.
wszystko twoja wina. Ona umrze i twoje dziecko też, wszystko przez ciebie.
Czy siostry Springer stanowią część tej układanki?
– A ja owszem – zdenerwowała się. Nadal była wkurzona, a on nie mógł teraz nic na to
– Więc tyle wiemy na razie – zaczął Hayes, kiedy w końcu zostali tylko we troje: on,
prześcieradłem. Upewnił się, zerkając na karteczkę na kciuku ofiary, że to właściwa NN.
Co on wyprawia? Jennifer, jego pierwsza żona, nie była święta. A teraz nie żyje. I dobrze.
Coraz więcej wody. Zalewała podłogę, chlupała zimna i mokra pod stopami. Przełknęła
– Mam to za ciebie załatwić?
– Oczywiście. – Posłał jej ten leniwy uśmiech, który tak bardzo kochała, pochylił się nad
No i co z tego?
Myszki Miki trafiły do właściwej bramki.
- Josh? Serce mu zabiło, ale ciało nawet nie drgnęło. Głos był stłumiony. Specjalnie? A może to tylko wyobraźnia podpowiada mu najgorsze? Znów spróbował przekręcić głowę. I znów się nie udało. - Josh? Słyszysz mnie? - Ktoś go wołał. Miękko. Kusząco. I złowieszczo. Może ktoś przyszedł mu na ratunek? Nie, nie ma się co łudzić. Gdyby ktoś chciał mu pomóc, działałby dużo energiczniej. Więc jeśli naprawdę ktoś tu jest - i nie jest to wytwór jego wyobraźni - to z pewnością ma złe zamiary. Boże, pomocy! Na nadgarstku poczuł chłodne palce. Wstrząsnął nim dreszcz. Ktoś masował mu przedramię. Sprawdzał puls? Kto to jest u licha? Czy ja wyglądam na trupa? Nie mógł ruszyć głową. Gdyby chociaż kątem oka zdołał zobaczyć, kto przy nim stoi. Lekarz? O, tak, Boże. Nagle poraził go mocny strumień światła skierowany prosto w oczy, jakby ktoś chciał sprawdzić reakcję źrenic. Rozpaczliwie próbował coś zobaczyć, mimo rażącego światła wwiercającego się w mózg. Miał nadzieję, że uda mu się cokolwiek dostrzec. Niestety, nic z tego. Zobaczył jedynie rozmazany zarys palców w gumowych lekarskich rękawiczkach i smugę dymu z papierosa. Na miłość boską, przestań mnie straszyć i zabierz do szpitala! Latarka zgasła i zapanowała ciemność. Przed oczami zostały mu świetlne kręgi. Pusta szklanka potoczyła się po biurku i spadła miękko na dywan. Widocznie ją potrącił bezwładną ręką. Czyjeś chłodne palce wciąż masowały mu nadgarstek, ale ledwie czuł ich dotyk, z trudem usiłując zachować przytomność. Żyję, idiotko, nie widzisz? Zabierz mnie do szpitala. Chciał krzyknąć, ale słowa uwięzły mu w krtani. Słyszał tykanie zegara w holu, szept wiatru dochodzący zza oszklonych drzwi - pamiętał, że zostawił otwarte - i bicie własnego serca. O dziwo, nie łomotało ze strachu jak oszalałe. Biło ciężko, leniwie. Może to jednak sen? Cała ta sytuacja wydawała się surrealistyczna. Trochę jak film puszczany w zwolnionym tempie. Teraz palce w rękawiczkach podciągały rękaw jego koszuli. Materiał przesuwał się powoli, odsłaniając przedramię. Co u diabła? Spojrzał w bok, ale dostrzegł tylko ruszające się cienie, ciemną postać i błysk... metalu? O Boże! Ostrza cienkie jak żyletki. Dwa ostrza. Nożyczki. Chirurgiczne? Ale... Strach wzburzył mu krew. Z całych sił spróbował poruszyć ręką. Stopami. Jakąkolwiek cholerną częścią ciała. Ale nie mógł. Mógł tylko leżeć tak z głową na biurku, czekając, co przyniesie mu los. Los zjawił się pod postacią cienia z nożyczkami. To jakieś szaleństwo. Po co te nożyczki? Na pewno nie wróżą nic dobrego. Usłyszał metaliczne szczęknięcie i zobaczył guzik odpadający od mankietu. Ze strachu omal nie zabrudził spodni. Rękaw podciągnięto jeszcze wyżej, odsłaniając całe ramię. Błysk ostrza i... Ciach!
– Proszę. Przyda ci się.

W każdym razie teraz, gdy Becky oficjalnie zawiadomiła, kogo trzeba, o zbrodni, Alec

myśl, że Olivta jest w rękach wariatki.
napisała pożegnalny Ust do córki:
– Weź się w garść.

Zapaliły się światła w granatowym SUV-ie.

przyjaciółmi.
- Trójka! - wykrzyknęła Becky i zaraz zamilkła. Alec miał więc dziewięć punktów, a
- Nie. To jest ważniejsze. Odwrócił się. Becky zaskoczyła udręka, widoczna w jego

– Dziwne, że morderca sióstr Caldwell atakuje ponownie po dwunastu latach. – Podała

wrażenie uprzejmych. Dzięki plotkom wiedziała, gdzie książę ma siedzibę w stolicy.
Alec gestem nakazał mu iść pierwszemu i nim się oddalił, ostentacyjnie wziął sobie
trzeźwiące.